Bagnet na broń
Pierwodruk: „Czarno na Białem”, 9 kwietnia 1939 r. • Tom: „Bagnet na broń” (Jerozolima 1943)
Kiedy przyjdą podpalić dom,
ten, w którym mieszkasz – Polskę,
kiedy rzucą przed siebie grom,
kiedy runą żelaznym wojskiem
i pod drzwiami staną, i nocą
kolbami w drzwi załomocą –
ty, ze snu podnosząc skroń,
stań u drzwi.
Bagnet na broń!
Trzeba krwi!
Są w ojczyźnie rachunki krzywd,
obca dłoń ich też nie przekreśli,
ale krwi nie odmówi nikt:
wysączymy ją z piersi i z pieśni.
Cóż, że nieraz smakował gorzko
na tej ziemi więzienny chleb?
Za tę dłoń, podniesioną nad Polską –
kula w łeb!
Ogniomistrzu i serc, i słów,
poeto, nie w słowach troska.
Dzisiaj wiersz – to strzelecki rów,
okrzyk i rozkaz:
Bagnet na broń!
Bagnet na broń!
A gdyby umierać przyszło,
przypomnimy, co rzekł Cambronne,
i powiemy to samo nad Wisłą.
Kontekst historyczny: Utwór powstał w pierwszych dniach kwietnia 1939 r., po odrzuceniu przez Polskę niemieckich żądań dotyczących Gdańska i eksterytorialnej autostrady. Wiersz przedrukowały wówczas niemal wszystkie polskie dzienniki – od lewicowego „Robotnika” po prasę narodową.
Analiza formalna i ideowa: Arcydzieło liryki tyrtejskiej. Broniewski stosuje mocny, marszowy rytm z przewagą męskich wygłosów akcentowych (skroń – broń – krwi), które brzmią jak komenda wojskowa. W drugiej strofie dokonuje rozrachunku obywatelskiego: więzień sanacyjnego „Arsenału” pamięta o „więziennym chlebie” i „rachunkach krzywd”, lecz w obliczu zagrożenia ojczyzny deklaruje bezwarunkową jedność narodową.